Sty 13
zmiana branży agata miszkurka

Zmiana branży – Tobie też może się udać! – wywiad motywacyjny z Agatą Miszkurką

Zapraszam Cię na kolejny wywiad z serii – Zmiana Branży – Tobie też może się udać! Dzisiaj poznacie Agatę, która przez dłuższy czas uczyła się programowania… w ukryciu! 🙂 Wszystko po to, żeby zrobić niespodziankę swojemu chłopakowi. Dzisiaj, można powiedzieć, że Agata osiągnęła sukces – pracuje jako programistka. Przeczytaj wywiad motywacyjny i dowiedz się, w jaki sposób Agata dotarła do celu i jakie kursy do nauki poleca.


Wywiad motywacyjny z Agatą Miszkurką

Agata Miszkurka

Zawodowo programuje od roku. Od zawsze lubiła zagadki. Interesują ją języki obce i kultury świata. A programowanie to trochę rozwiązywanie zagadek za pomocą języka zrozumiałego dla komputera. Przynajmniej lubi tak o tym myśleć.

zmiana branży Agata Miszkurka 1000x5631
Natka: Na pewno miałaś swoje życie przed programowaniem 🙂 Co robiłaś? Czym się zajmowałaś?

Agata: Skończyłam germanistykę na Uniwersytecie Warszawskim, a potem kilka lat pracowałam, głównie w charakterze asystentek. Pamiętam, że jeszcze jako nastolatka postawiłam sobie za cel mówić po niemiecku tak dobrze, żeby nie rozpoznawano we mnie obcokrajowca.

Lubiłam się uczyć i ceniłam to, że znajomość obcego języka otwiera przed Tobą całe spektrum nowych tematów, nowych źródeł wiedzy i rozeznania w świecie. Podobało mi się to. Uczyłam się też kilku innych języków.

Potem zaczęła się praca i narastające rozczarowanie. Zawsze byłam ambitna, a praca była dla mnie ważna. Ważne było także bycie zadowoloną, dumną z tego co robię i co umiem. Bolało mnie, że zadania, które dostawałam w moim „biurowym” życiu, mimo rosnącego doświadczenia nie przestawały być odtwórcze i często nie wymagały żadnych większych umiejętności, ani też nie służyły jakiemuś wyższemu celowi.

Z ambitniejszych rzeczy, robiłam „samoliczące” tabele w excelu, raporty związane z finansami, koordynowałam przeprowadzkę, ale z drugiej strony: otwierałam drzwi, podawałam kawę i robiłam skany, a godzinowo było tego drugiego bardzo dużo.

 

Natka: Jak to się stało, że postanowiłaś zostać programistką?

Agata: Z perspektywy czasu myślę, że złożyły się na to głównie trzy powody. Pierwszy omówiłyśmy – ogólne zawodowe niezadowolenie, a dzięki niemu coraz większa odwaga do radykalnych zmian i ciężkiej pracy, żeby w przyszłości robić coś ciekawego. Ale nie zostałabym programistką z niezadowolenia. Myślę, że tak się nie da, to wymaga zbyt dużo samozaparcia i pracy, trzeba się tym rzeczywiście zainteresować.

Było mi na pewno łatwiej wyobrazić sobie, że wkładając duży wysiłek da się po humanistycznych studiach zostać programistą, bo osobiście znam dziewczynę, która tego dokonała i na dodatek bardzo była zadowolona ze swojego zawodowego życia. Myślę, że dodało mi to odwagi i pozwoliło w taką przemianę uwierzyć.

Nic jednak by się nie dokonało, gdyby nie to, że dwa lata wcześniej mój chłopak (programista Javy) przez chwilę pracował z domu. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłam fragment kodu – ku mojemu zaskoczeniu był po angielsku! Nie wiem, czego się spodziewałam, ale na pewno nie tego, że cokolwiek zrozumiem. Pokazał mi, że kiedy coś zmienia w kodzie, program zaczyna się inaczej zachowywać. To mnie oczarowało.

Dodatkowo motywował mnie fakt, że bardzo chciałam rozumieć, czym się ta niezwykle dla mnie ważna osoba zawodowo zajmuje, a on nie był mi w stanie tego łopatologicznie wytłumaczyć.

Na początku nie brałam mojego programowania na poważnie. Myślę, że wtedy moim głównym celem było wywołanie zaskoczenia u mojego chłopaka, że coś wiem czego by się nie spodziewał i sama nauka czegoś zupełnie nowego. To był trochę żart, dlatego fakt uczenia się programowania trzymałam w tajemnicy i czekałam na moment, kiedy umiejętności pozwolą mi go zaskoczyć.

 

Natka: Czy droga do celu była łatwa? Czy pojawiały się jakieś przeszkody? Jak sobie z nimi radziłaś?

Agata:  Łatwo i beztrosko było, kiedy miałam nieograniczony czas na naukę, czyli wtedy, kiedy uczyłam się dla zabawy. To było wspaniałe i cieszę się, że właśnie tak zaczynałam.

Kiedy wzięłam się za naukę programowania na poważnie, były różne chwile, często wątpiłam w to, czy się nadaję. Często gubiłam się w ogromie wiedzy i nie wiedziałam na jakiej technologii się skupić, wszystkie wydawały się niezbędne do osiągnięcia celu – przebranżowienia, a jednak czas był ograniczony, bo dałam sobie pół roku i równocześnie dalej pracowałam. Ale czasem też, kiedy coś nowego mi się udawało, odczuwałam wielką radość.

Moim sposobem na zapobieganie kryzysom było uczestniczenie w szkoleniach i wydarzeniach programistycznych. Uczyłam się sama i bardzo potrzebowałam, żeby ktoś z branży dał mi feedback, czy idę w dobrym kierunku, czy rozsądnie do tego podchodzę. Żeby zobaczył mój kod, odniósł się do niego, podpowiedział, co musi mieć w sobie i co musi potrafić junior, żeby chciał z nim współpracować.

Nie ograniczałam się do wydarzeń stricte pythonowych, byłam na zajęciach z Ruby on Rails, frontendu, SQL i ogólnych konferencjach dla programistów.

Dużym kryzysem była dla mnie pierwsza praca, którą dostałam po niecałych czterech miesiącach poważnej nauki. Pracowałam wśród studentów, także pierwszego roku, a w moim odczuciu oni byli ode mnie o wiele lepsi, dużo więcej rozumieli i umieli zrobić. Bardzo się bałam, że stracę tę pracę, a nie widziałam już możliwości powrotu do starego życia. To był kubeł zimnej wody w momencie, kiedy już mi się wydawało, że dużo osiągnęłam.

Zaczęłam myśleć o sobie „programistka” dopiero, kiedy po okresie próbnym mój drugi pracodawca chciał ze mną przedłużyć umowę. Dla mnie wtedy symbolicznie zakończył się okres przebranżowienia. Choć na tym oczywiście nauka się nie skończyła.

 

Natka: Jakie podjęłaś kroki, aby osiągnąć cel? (Kursy, studia, szkolenia, mentor?).

Agata: Trafiłam na stronę Codecademy (to świetne źródło na początek!). Chciałam się uczyć Javy, ale przez mój skrajny poziom niewiedzy zapisałam się na kurs JavaScriptu i o tym, że to nie Java dowiedziałam się dopiero po dwóch miesiącach. Teraz się w tego śmieję, ale wtedy moje rozczarowanie było wielkie, bo to zupełnie inne języki (podobieństwo jak Holland i Poland).

Załamana podzieliłam się moją porażką z chłopakiem, a on przebąknął, że gdyby teraz zaczynał to rozpocząłby naukę od Pythona. Zrobiłam krótki research i Python wydał mi się fajny. Głownie dlatego, że jest językiem ogólnego zastosowania, i dzięki temu nie musisz wiedzieć, do czego będziesz go chciała później wykorzystywać, a poza tym jest tak popularny w Stanach (ale nie tylko), że jest ogromna ilość dostępnych materiałów, a wśród nich wiele takich, które są skierowane do zupełnych nowicjuszy.

Więc zaczęłam od nowa, znów w tajemnicy. Znów bardzo mi się podobało, ale znów po jakiś dwóch miesiącach przerwałam, tym razem ze względu na zmianę pracy. Wtedy przerobiłam kurs na Codecademy oraz zaczęłam kursy na Courserze i Udacity.

Do tamtej pory to była zabawa. Podczas półtorarocznej przerwy, która potem nastała, cała wiedza szybko gdzieś uleciała, ale zostało coś ważnego – świadomość, że sprawiało mi to radość, wspomnienie tego cudownego uczucia, kiedy Twój kod zaczyna działać i poczucie, że to jest w granicach moich możliwości.

Po półtora roku nowa praca, przez którą rzuciłam naukę programowania, stała się rutyną, a po dwóch zupełnie nie mogłam już jej znieść i desperacko szukałam nowego zawodowego pomysłu na siebie.

Miałam różne pomysły i chwytałam się kursów z różnych dziedzin, ale programowanie wracało w mojej głowie jak boomerang. W sierpniu 2016 zaczęłam się uczyć od nowa, tym razem pełną parą, i nieśmiało, ale jednak, zaczęłam wierzyć, że może jednak to jest droga dla mnie. Dzielnie poświęcałam cały (!) wolny czas na naukę, po kilka do kilkunastu godzin dziennie, korzystając m.in. z kursów na Microsoft Virtual Academy, Udemy (instruktorzy Jose Portilla, Jose Salvatierra) i Udacity (Programming Foundations with Python), te kursy bardzo polecam.

 

Natka: Jak uważasz, jaka metoda nauki programowania jest najbardziej efektywna?

Agata: Polecałabym uczyć się samemu, choć nie jest to idealna metoda.

Ucząc się samemu możesz wyjść z tego procesu z wiedzą dziurawą jak ser. Ale nabędziesz nieocenioną umiejętność rozwiązywania problemów samemu, a to jest bliskie temu, jak w rzeczywistości wygląda praca programisty. A pierwsza praca chyba szczególnie mocno daje w kość, więc jeśli jesteś przyzwyczajony, że ktoś ci najpierw wiedzę serwuje, a dopiero potem jej wymaga, to pewnie będzie to dalekie od rzeczywistości.

Plusem jest też to, że sam dobierasz sobie materiały i tempo. Jeśli nie zrozumiałeś zagadnienia na tym kursie to znajdujesz nowe wytłumaczenie na kolejnym.

Są tu jednak ewidentne zagrożenia: możesz uczyć się w zupełnym oderwaniu od realiów, możesz dobrze opanować szczegóły ale nie rozumieć kontekstu, podstaw. Nie masz żadnego programu nauki, więc łatwo się pogubić. Uczyłam się w ten sposób i jestem dowodem na to, że się da.

 

Natka: Czy pamiętasz swoją pierwszą rozmowę o pracę na stanowisko programisty?

Agata: Po pierwszej rozmowie byłam zupełnie oczarowana tym, z jakim szacunkiem traktuje się kandydata – nawet takiego żółtodzioba, jakim wtedy byłam. To było miłe doświadczenie, choć tej pracy nie dostałam.

 

Natka: Czym teraz zajmujesz się w pracy?

Agata: Pracuję jako młodszy programista w zespole rozwoju oprogramowania. Zajmuję się backendem, programuję głównie w Pythonie i Django.

 

Natka: Co byś powiedziała wszystkim osobom, które chciałyby zostać programistą, ale z różnych przyczyn boją się zmian?

Agata: Nie marnuj czasu na analizowanie tego, czy warto, czy potencjalnie dasz radę. Nie dowiesz się tego, dopóki nie spróbujesz.

Określ czas, który chcesz poświęcić na rozeznanie się w technologiach i wybranie czegoś na start. Wiele osób wybiera tak długo, że nigdy nie zaczyna się uczyć. Technologie się przenikają i umiejętności się tu nie marnują, więc jeśli w pewnym momencie zdecydujesz się zmienić język programowania, nic strasznego się nie stanie.

Programowanie pozwala zrozumieć jak działają rzeczy, z których korzystamy i jest bardzo ciekawe. Jeśli nawet nie wykorzystasz nabytych umiejętności zawodowo, to zdobędziesz zupełnie nową perspektywę.

 

Natka: Na koniec proszę Cię o złotą radę dla wszystkich zagubionych.

Agata: Nie dajcie się zwieść takim ładnym historiom jak moja. Serio. Przebranżowienie to trudny proces. Z mojego doświadczenia mogę tylko powiedzieć, że się da i że nie żałuję ani wysiłku ani czasu.

 

Agato, dziękuję! Jesteś kolejną osobą, która pokazuje, że chcieć to znaczy móc. Dodajesz wiary, że jest szansa na wkroczenie do świata programowania będąc zupełnym laikiem. Udowadniasz też, że programowania można nauczyć się samodzielnie. Gratuluję Ci determinacji i życzę Ci powodzenia i samych sukcesów!


Wcześniejsze wywiady motywacyjne z pozostałymi bohaterkami, które zmieniły branżę na IT:

Olą Warzechą przeczytasz tu

Sylwią Laskowską przeczytasz tu

Agnieszka Szyszkowską przeczytasz tu

Julią Rościszewską przeczytasz tu

Karoliną Jabłońską-Korsan przeczytasz tu

Zofią Janicką przeczytasz tu

Inne wywiady motywacyjne z serii Zmiana Branży – Tobie też może się udać!, możesz przeczytać też na zaprzyjaźnionym blogu Wake up and Code.


Cykl Zmiana Branży – Tobie też może się udać! to seria wywiadów z osobami, bohaterkami, które nie bały się pojąć ryzyka i zmienić zawód, na taki, który byłby związany z IT. Często od dawna czuły, że to, co robiły do tej pory nie jest zgodne z ich naturą. Chciały spróbować programować, kodować, testować. Chciały wejść do świata IT. Co też uczyniły. Wzięły los w swoje ręce i pokierowały nim tak, jak podpowiadało im serce. Ich historie są inspiracją dla wszystkich tych, którzy czują, że IT to ich miejsce, jednak czasem boją się spróbować. Bohaterki inspirują też tych, którzy podjęli już pewne kroki ku zmianie! 

Jeśli i Ty zmieniłaś branżę na IT, zostałaś programistką i chciałabyś się podzielić z nami swoją historią, napisz do mnie – NataliaSokolowska@BedeProgramistka.pl

Ciał! Natka.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o