Gru 02
Zmiana branży wywiad z Julią Rościszewską

Zmiana branży – Tobie też może się udać! – wywiad motywacyjny z Julią Rościszewską

Od filozofa, przez rysownika i fotografa do programisty. Julia Rościszewska nie bała się rzucić wszystkiego, aby zacząć od początku i w końcu odnaleźć swoją drogę i zostać programistką. Przeczytaj historię bohaterki i dowiedz się, jakie kroki poczyniła, żeby stać się programistką w Ruby.


Wywiad motywacyjny z Julią Rościszewską

Julia Rościszewska

Urodzona w 1986 w San Diego. Magister sztuki po ASP w Warszawie z dyplomem z Fotografii Reportażowej. Od czerwca 2017 pracuje jako programistka.

Wywiad motywacyjny zmiana branży i tobie może się udać Julia Rościszewska1

Natka: Na pewno miałaś swoje życie przed programowaniem 🙂 Co robiłaś? Czym się zajmowałaś?

Julia: Długo studiowałam. Najpierw filozofię przez 5 lat na UW w Warszawie. Nie wiem dlaczego… Trochę chyba takie było w tamtych czasach mało praktyczne podejście do wykształcenia. Trzeba było mieć z czegoś magistra, być człowiekiem wykształconym, a późniejsza praca i tak nie miała mieć z wybranym kierunkiem nic wspólnego. Na ostatnim roku, po zrobieniu absolutorium, stwierdziłam, że nie napiszę i nie obronię pracy magisterskiej.

Poszłam na kurs rysunku, rok „zerowy”, na warszawską ASP, w celu bardziej nauczenia się rysowania niż przygotowywania się do egzaminów na Akademię. Zawsze chciałam rysować komiksy. No i pod koniec kursu okazało się, że na Sztukę Mediów nie ma egzaminu praktycznego z rysunku, więc mam szansę się dostać. To były bardzo fajne i przyjemne studia, ale trochę bezsensowne. Rysować nadal nie umiem, ale nauczyłam się sporo o fotografii, którą bardzo lubię. Najciekawsze zajęcia, poza moim ukochanym Reportażem Fotograficznym, odbywały się na Uniwersytecie Muzycznym w Warszawie – chodziłam na nie w ramach programu wymiany studenckiej. Program nazywał się Międzyuczelniana Specjalność Multimedialna i chyba niestety już nie istnieje. Na UMFC jest sporo fantastycznych ludzi, którzy zajmują się nie tylko dźwiękiem, ale także systemami interaktywnymi. Miałam tam zajęcia, na których uczyłam się programowania w MAXMSP, zajęcia z Arduino, z improwizacji. No, wspaniałe.

Połknęłam bakcyla. W czasie studiów pomagałam też mojej przyjaciółce Kasi, która założyła swój wymarzony wspaniały sklep z zabawkami Kabum.pl. Pracowałam w nim przez półtora roku po skończeniu studiów zanim rzuciłam wszystko i zajęłam się programowaniem.

 

Natka: Jak to się stało, że postanowiłaś zostać programistką?

Julia: Pewnego dnia moja kuzynka napisała na Facebooku, że jest coś takiego jak Coursera – platforma, na której można za darmo brać udział w kursach online najlepszych uniwersytetów na świecie. Zabrałam się za kurs Html, Pythona i aplikacji na iOS.

Na mój wybór miało wpływ wiele czynników. Przede wszystkim przekonanie, że znając jakiś język można stworzyć coś z niczego.  Na studiach filozoficznych miałam mocną wkrętę w język jako taki. Semiotyka logiczna była moim ulubionymi przedmiotem, miałam pisać magisterkę z zagadnienia determinizmu językowego, czyli wpływu języka na myślenie. Koncepcja, że mogę wytworzyć nową rzeczywistość po prostu opanowując pewną składnię i słownik była dla mnie fascynująca.

Po drugie zorientowałam się na zajęciach na UMFC, że programowanie to jest coś co mnie jara, bo w zasadzie polega na ciągłym rozwiązywaniu zagadek logicznych. A na ich punkcie miałam bzika już w czasach podstawówki – miałam taką ukochaną książeczkę z rysunkami do uzupełnienia (wiesz, taką z zagadkami jak na teście inteligencji – masz serię obrazków i musisz wykminić jaki będzie następny) i „Niezwykłe przygody Hodży Nasreddina”.

Po trzecie chciałam tworzyć instalacje interaktywne, takie jak np. francuski kolektyw Lab212. Do tego programowanie było niezbędne. Po czwarte miałam pomysły na gry i aplikacje, których nie umiałam zrobić. No i na koniec oczywiście miałam motywacje finansowe. Byłam przekonana, że zrobię aplikację, która zarobi miliony albo przynajmniej będę miała za parę lat dobrą pensję.

 

Natka: Czy droga do celu była łatwa? Czy pojawiały się jakieś przeszkody? Jak sobie z nimi radziłaś?

Julia: Kursy online były fajne, ale wiedziałam, że na pracę w branży mam większe szanse po kursie. Rzuciłam pracę i poszłam na stacjonarny backendowy kurs CodersLabu Ruby on Rails. Finansowo pomogli mi z tym rodzice. Kurs trwał 6 tygodni, od poniedziałku do piątku od rana do późnego popołudnia. Nie mam wątpliwości, że można się samej wszystkiego nauczyć w domu, ale po pierwsze mam problem z systematyczną pracą własną, a po drugie sama nigdy nie zdobyłabym się na wysłanie pierwszego CV, bo wydawałoby mi się, że ciągle nic nie umiem. A CodersLab obiecywało pomoc w zdobyciu pracy.

 

Natka: Jakie podjęłaś kroki, aby osiągnąć cel? (Kursy, studia, szkolenia, mentor?).

Julia: Nauka na kursie to była sama przyjemność, atmosfera była super. Wiedziałam, że żeby mieć szanse na pracę po skończeniu kursu muszę się naprawdę przyłożyć i dać z siebie wszystko. Zaczęłam od porządnego opanowania materiałów wstępnych (tzw. „prework”). To był dobry ruch, bo ułatwiło mi to bardzo późniejszą pracę na kursie. W trakcie kursu oczywiście zapał słabł i często jak wychodziłam z zajęć to zajmowałam się już tylko odpoczywaniem zamiast pracą domową. Także dziewczyny, jeśli zdecydujecie się na kurs, to prework, prework i jeszcze raz prework.

 

Natka: Jak uważasz, jaka metoda nauki programowania jest najbardziej efektywna?

Julia: Uwielbiam kursy video. Coursera jest świetna. Jednak dla takich nieogarniętych ludzi jak ja niestety najlepiej jest jak ktoś nad nimi stoi i daje tzw. „deadline’y”. Czyli kurs albo mentor na początek. Teraz, gdy uczę się sama i wiem czego i jak szukać to najczęściej nadal korzystam z kursów video, youtube’a, blogów. Najlepsza metoda nauki to oczywiście praktyka, więc czytając jakiś podręcznik online najlepiej od razu wszystko samej wklepać – kod wpisany parę razy lepiej się zapamiętuje. Myślę, że świetnym sposobem nauki jest tworzenie własnych projektów i udział w hackatonach – przede wszystkim dlatego, że uświadamiasz sobie przy takiej okazji czego jeszcze nie umiesz i co jeszcze musisz zgooglować, wypróbować samej. Lubię też code review w pracy – gdy mój szef zaznacza mi kod do poprawki i pisze swoje uwagi. To bardzo dużo uczy!

 

Natka: Czy pamiętasz swoją pierwszą rozmowę o pracę na stanowisko programisty?

Julia: Pracuję dopiero od czerwca, miałam tylko jedną rozmowę o pracę w życiu, nie licząc jakiś fuch dorywczych. Trochę się denerwowałam, ale mój przyszły szef był u nas na kursie przez parę dni, więc miałam poczucie, że wie czego się po mnie spodziewać i jakoś udało mi się częściowo stłumić ten słynny „syndrom oszusta”. Dostałam zadania do zrobienia, nie wszystkie mi się udało rozwiązać, ale jakoś mu to najwyraźniej nie przeszkadzało, bo dostałam tę pracę.

 

Natka: Czym teraz zajmujesz się w pracy?

Julia: Pracuję przy projekcie KOLEO, w start-upie. Zajmuję się programowaniem w Ruby. Dostaję różnego typu zadania, od łatwiejszych, takich jak dopisanie różnych funkcjonalności w panelu admina, do trudniejszych, związanych z mechanizmami rezerwowania i kupowania biletów kolejowych.

 

Natka: Co byś powiedziała wszystkim osobom, które chciałyby zostać programistą, ale z różnych przyczyn boją się zmian?

Julia: Jeśli myślisz, że to może być coś dla Ciebie, to kiedyś możesz żałować, że się na to nie zdecydowałeś/aś. Ja żałuję, że zetknęłam się z programowaniem tak późno. Cieszę się, że były przy mnie osoby, które namówiły mnie na rzucenie się w to „głową w przód”. Gdyby nie ich wsparcie, to uczyłabym się programowania małymi kroczkami, bo sama boję się zmian. Nie pracowałabym jeszcze w branży. Także czasami trzeba po prostu rzucić wszystko na jedną szalę.

 

Natka: Na koniec proszę Cię o złotą radę dla wszystkich zagubionych.

Julia: Wszystko wydaje się trudne i nie do ogarnięcia, dopóki się przez to nie przebrnie. Wtedy nagle okazuje się zrozumiałe, czasem wręcz oczywiste i banalne. Zawsze po chwilach zagubienia, czasem nawet przerażenia, przychodzi moment ogromnej satysfakcji.

 

Julia! Udowadniasz, że czasem długo szukamy naszego miejsca na ziemi. Ty przeszłaś drogę od filozofii, przez ASP, trochę zahaczając po drodze o Akademię Muzyczną, aż w końcu trafiłaś na programowanie. Pokazujesz, że warto próbować nowych rzeczy, żeby lepiej poznać siebie i swoje preferencje. Nie zawsze początkowo obrany kierunek musi być tym ostatecznym i jedynym. Czasem warto rzucić wszystko i zacząć od początku, żeby znaleźć swoje miejsce. Dziękuję Ci za tę lekcję! Życzę Ci powodzenia i sukcesów w kodowaniu!


Wcześniejsze wywiady motywacyjne z pozostałymi bohaterkami, które zmieniły branżę na IT:

Olą Warzechą przeczytasz tu

Sylwią Laskowską przeczytasz tu

Agnieszka Szyszkowską przeczytasz tu

Inne wywiady motywacyjne z serii Zmiana Branży – Tobie też może się udać!, możesz przeczytać też na zaprzyjaźnionym blogu Wake up and Code.


Cykl Zmiana Branży – Tobie też może się udać! to seria wywiadów z osobami, bohaterkami, które nie bały się pojąć ryzyka i zmienić zawód, na taki, który byłby związany z IT. Często od dawna czuły, że to, co robiły do tej pory nie jest zgodne z ich naturą. Chciały spróbować programować, kodować, testować. Chciały wejść do świata IT. Co też uczyniły. Wzięły los w swoje ręce i pokierowały nim tak, jak podpowiadało im serce. Ich historie są inspiracją dla wszystkich tych, którzy czują, że IT to ich miejsce, jednak czasem boją się spróbować. Bohaterki inspirują też tych, którzy podjęli już pewne kroki ku zmianie! 

Jeśli i Ty zmieniłaś branżę na IT, zostałaś programistką i chciałabyś się podzielić z nami swoją historią, napisz do mnie – NataliaSokolowska@BedeProgramistka.pl

Ciał! Natka.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar